Jest niedziela.

A to oznacza, że ​​pora na poranną ajurwedyjską pielęgnację włosów.

Kiedy wściekle wracam na właściwe tory z tym blogiem, zdałem sobie sprawę, że pisząc posty, powinienem być trochę bardziej pouczający. Oznacza to, że powinienem prawdopodobnie wyjaśnić trochę, co robię i dlaczego to robię.

Co oznacza, że ​​prawdopodobnie powinienem sam się tego nauczyć. Hmm.

 

Czym jest Ayurveda?

Ajurweda oznacza „wiedzę na długie życie” i jest w Indiach zarówno medycyną tradycyjną, jak i alternatywną. (Dziękuję Wiki!)

Różne poziomy Ajurwedy są używane od wieków w dziedzinie zdrowia, urody, a nawet duchowego oświecenia. Podkreślając stosowanie ziół i olejków do oczyszczenia ciała i umysłu, jednostka może rzekomo wyjść oczyszczona, czysta i wolna od wielu chorób.

A ja po prostu próbowałem szybko zapuścić włosy.


Wiele lat temu, po tym, jak szampony siarczanowe spieniły moje rozluźnione włosy do zera, postanowiłam przyjrzeć się bezpieczniejszym metodom czyszczenia włosów i uzyskiwaniu takich samych rezultatów - no cóż, lepszych. Przeszukałam wiele forów internetowych poświęconych pielęgnacji włosów, zarówno ogólnych, jak i afroamerykańskich, i odkryłam, że wiele kobiet używa „błota” w swoich szamponach. Oznacza to, że całkowicie unikali pieniących się szamponów i przyjmowali podejście polegające na mieszaniu własnych produktów z proszkami pochodzącymi z ziół. 

Znalazłem przepisy, opisy i wyniki. Prawdziwe wyniki. Niesamowite rezultaty. Ekscytujące wyniki.

„Moje włosy rosną jak szalone!” powiedziałby jeden post. „Moje włosy nigdy nie były tak zdrowe” - dodał inny. „Jest teraz taki miękki i zdefiniowany”. Niezależnie od negatywnych komentarzy, które widziałem, było 10 lub 20 odpowiedzi, które uspokoiły pierwotnego przeciwnika i zaoferowały porady, jak naprawić ludzki błąd.

W 2008 roku postanowiłem nadać temu wir. Kupiłem pudełko of Proszek Brahmi, zmieszałem go z wodą z kranu, posmarowałem nim rozluźnioną głowę i wypłukałem. Potem rzuciłem się do lustra, żeby być zdumionym.

Nie byłam. Moje włosy były suche, sklejone i nawet odrobinę ostrzejsze niż zapamiętałam.

Ja, w całej swojej melodramatycznej formie, byłem zdruzgotany. Wepchnąłem pudełko na tył szafy i wróciłem do moich siarczanowych szamponów, przyrzekając pokutę i obiecując, że nigdy więcej nie zbłądzę.

-

Szybko do przodu. Minął około roku, odkąd odciąłem rozluźnione włosy i wróciłem do moich naturalnych korzeni - dosłownie iw przenośni. Od tego czasu wróciłem również do moich badań ajurwedycznych i odkryłem, jak słabo poinformowany byłem pierwotnie. Wiele czynników wpłynęło na moje słabe (niezamierzone) wyniki cztery lata temu:

  • Moje rozluźnione włosy były już zniszczone nie do naprawienia i niewiele mogłem zrobić, aby to odwrócić.
  • Rodzaj proszku, który wybrałem, jest zwykle mieszany z innymi proszkami ajurwedyjskimi, aby - tak! - złagodzić efekty suszenia, których doświadcza wiele osób.
  • Moje użycie wody z kranu, choć nieźle, było źle przygotowane i nie przyniosłoby optymalnego rezultatu.

Mając to na uwadze, rozsądnie doszedłem do siebie po błędach i poznałem inne ajurwedyczne produkty, techniki i praktyki, które powstały w kulturze Indii przed wiekami i zostały spersonalizowane przez narodowości na całym świecie.


 

I mógłbym mówić o każdej rzeczy, którą znalazłem i przetestowałem na sobie, ale ten post będzie stosunkowo krótki na dziś - zwłaszcza, że ​​wciąż mam swoją ostatnią powieść do napisania i włosy do dokończenia mycia. Podam przepis, którego używam dzisiaj, który jest również jednym z moich ulubionych.

Składniki (na zdjęciu powyżej):

  • 6 części proszku marki Hesh Shikakai
  • 4 części proszku marki Hesh Amla
  • 2 ½ części proszku marki Hesh Tulsi
  • Woda destylowana
  • Odrobina oleju kokosowego Dabur Vatika
  • Plusk wody różanej Dabur

 Szybkie wyjaśnienie:

Proszek Shikakai, podobnie jak proszek Brahmi, jest uważany za „szampon” i działa w celu odsysania nadmiaru brudu i oleju bez wysuszania włosów i skóry głowy. To także naturalny środek ułatwiający rozczesywanie.

Proszek Amla  jest jednym z najczęściej stosowanych proszków „kondycjonujących” i jest wymieniany jako zatrzymujący przedwczesne siwienie, wspomagający wzrost włosów i wzmacniający cebulki włosów. (Zatrzymywanie siwych włosów jest cholernie prawdziwe. Szkoda, że ​​nie zatrzymałem dowodu.)

Proszek Tulsi  jest również pudrem „kondycjonującym” i utrzymuje nawilżenie skóry głowy, pomagając w walce z łupieżem.

Ponieważ woda destylowana jest tak… destylowana, że ​​zdecydowałem się zastosować go zamiast wody z kranu, pozwalając minerałom zawartym w proszkach na przejęcie.

Pandemia olej kokosowy woda różana oba mają właściwości zmiękczające i odżywcze i zostały dodane po namyśle - i po prostu ładnie pachną.

Kroki:

  1. Nabieram proszki do szklanej miski i mieszam razem.
  2. Następnie dodaję wodę destylowaną i mieszam do uzyskania konsystencji jogurtu:

  3. Po wymieszaniu wlewam trochę oleju kokosowego i trochę wody różanej i mieszam / ubijam, aż będzie gładkie (zdecydowanie nie chcesz dodawać zbyt dużo oleju, albo skończysz z mieszanką, która rozpada się i udowadnia, że Słuszne przysłowie „woda i olej”).
  4. Rozchylam włosy i nakładam bezpośrednio na skórę głowy, rozprowadzając pastę wzdłuż pasm. 
  5. Pozostałą pastę nakładam na końcówki włosów i po jeszcze jednym masażu na dokładny pomiar nakładam na głowę plastikowy czepek i pozwalam mu się marynować. Potrzebuje tylko około 10-15 minut, ale zwykle pozwalam mu odejść na godzinę, kiedy pracuję po mieszkaniu.

  6. Następnie wypłukuję ją pod prysznicem, aż woda będzie czysta. Stosuję tanią odżywkę za 3 dolary jako metodę szorowania włosów i wypłukiwania wszelkich drobinek, które przegapiłam za pierwszym razem.
  7. Jeśli czuję, że moje włosy tego potrzebują, sięgam po głęboką pielęgnację, która trwa około pół godziny (w tym 15-minutowy zabieg parowy).
  8. Po ostatnim spłukaniu nakładam na skórę głowy i włosy bez spłukiwania środek ułatwiający rozczesywanie i domowy krem ​​z masłem shea, który wymieszałam z kilkoma olejkami (tj. Olejem rycynowym i kokosowym). kilka minut i tak to zostaw.

Niemal słyszę zdziwienie: „Holy crud; to dużo czasu ”.

Masz rację, tak!  Cały proces może zająć do czterech godzin, jeśli czuję się szczególnie ospały

Jednej rzeczy, której nauczyłem się podczas przygody z moimi włosami, jest to, że nie mieć manipulować moimi włosami lub używać wielu produktów, aby były zdrowe i rosły. W niektóre dni nie mam czasu i robię szampon z mydłem z koziego mleka i szybko odżywiam, a potem smaruję kulką masła shea i liczę na to, co najlepsze. To trwa mniej niż godzinę.

Jednak w dni, kiedy mam czas, lubię i wolę podejście ajurwedyczne. Dla mnie to tylko kolejna część mojego niedzielnego czasu na relaks - i myślę, że wszyscy powinniśmy znaleźć czas dla siebie. 

Świeżo wypłukany, bez produktu. Uwielbiam Pamper Time.