W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałem szczęście zastanawiać się nad wieloma rzeczami, zarówno wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Jedną rzeczą, która mnie wyróżniała, a której nigdy nie spodziewałem się zauważyć, był wpływ, jaki moi przyjaciele wywierają na jakość mojego życia.

Dorastając jako nie tylko introwertyk, ale i nieśmiały, samotny introwertyk, nie sądziłem, że uda mi się zdobyć prawdziwe przyjaźnie. Nie tylko to, ale ze względu na niektóre „przyjaźnie”, które kultywowałem, myślałem, że w ramach moich chronicznych problemów z depresją i lękiem mogę zdobyć tylko pewnego rodzaju przyjaciela. Wiesz - ci, którzy sprawiają, że czujesz się gorzej niż przed pierwszą rozmową z nimi.

Dopiero gdy zaczniesz się wyczołgać z siebie, czy w końcu zauważysz liczbę rąk, które przez cały czas do ciebie sięgały.

Nie potrafię nadrobić tego, jak biednym przyjacielem mogłem być w przeszłości, ale chcę być lepszym przyjacielem dla tych, którzy są ze mną teraz. Aby to zrobić, świadomie staram się zapamiętać następujące lekcje, które pokazali mi wszyscy moi najdrożsi przyjaciele (i kilku byłych).

Przyjaźń to ulica dwukierunkowa

Pierwsza lekcja powinna być dość oczywista, ale - tak, cóż, co możesz zrobić?

Mam jedną przyjaciółkę, która zawsze jest gotowa na szukanie rzeczy do zrobienia w Atlancie i zawsze chętnie zaprasza mnie do siebie. Poważnie, nie wiem, jak ona to robi. Czasami czule nazywam ją swoim połączeniem ze światem zewnętrznym.

To powiedziawszy, jej zaproszenia na temat sprawiły, że zdałem sobie sprawę, jak bardzo byłem do niczego, prosząc moich przyjaciół, żeby spędzali czas.

Na przykład nie mam wymówek. ja ssać na to. Zawsze czekałem na moich znajomych, bez względu na to, jak blisko byli by napisać, zaprosić, a nawet po prostu się przywitać. Dosłownie nigdy nie przyszło mi to do głowy powiedzieć cześć pierwszy.

A to… jest moim problemem.

Jeśli chcę zobaczyć moich przyjaciół, czyż nie - och, nie wiem ...planować spotkanie z przyjaciółmi?

Tak, Kapitanie Oczywisty i Rozsądek pierwszego oficera na mostku, prawda?

(Na marginesie… myślę, że mogę mieć prawa autorskie do ostatniej linii. 😌)

To nie jest tak, że nie wiem, jak to jest być po drugiej stronie. W przeszłości miałem ludzi, u których kazano mi zadzwonić lub wysłać SMS-a; są zawsze bezpłatne!

A potem… nie są.

Albo, co gorsza: nieważne, jak przebiegały rozmowy - nawet jeśli je zainicjowały - nadal czekały, aż wyciągnę rękę… i jeszcze raz… i jeszcze raz.

Co nasuwa pytanie: dlaczego czuję się, jakbym był ścigać ich?

Prawdziwa przyjaźń jest zrównoważona - obie strony zbytnio się ze sobą bawią, żeby martwić się o to, kto jest „przed”. Kiedy staje się rażąco oczywiste, że jeden przyjaciel wydaje się gonić drugiego (lub, drugi przyjaciel wydaje się czerpać przyjemność z prowadzenia drugiego przyjaciela), może nie być to rodzaj przyjaźni wartej pielęgnowania.

I na pewno nie chcę, żeby moi przyjaciele czuli się tak, jak ja.

Bycie egoistą może być bezinteresowne

Wspomniałem kiedyś o własnych myślach dawanie języków miłości (patrz bezwstydna wtyczka poniżej) i dlaczego moja kolejność różniła się tak dramatycznie od mojej otrzymywanie języków miłości.

Zobacz „Dlaczego moje języki miłości dawania nie zgadzają się z językiem miłości ?, Teoria 1: Pewność siebie” 😑

Ze względu na moją chwiejną samoocenę często zakładałem, że ja jako osoba jestem bardzo łatwym przyjacielem i że każdy inny jest lepszym wyborem do spędzania czasu:

  • Och, jest jaśniejszy.
  • Och, mają więcej wspólnego.
  • Och, siedzą bliżej siebie.
  • Och, opowiada lepsze dowcipy / nosi więcej spódniczek / wygląda bardziej dojrzale / chciała zostać neurochirurgiem. Dlaczego ktoś miałby chcieć ze mną rozmawiać, skoro mają ją w pobliżu ???

I tak dalej i tak dalej.

Założyłem, że robię przysługę moim przyjaciołom, kiedy odchodzę od niektórych zajęć. Wyobraź sobie mój szok, gdy jeden ze znajomych wprost powiedział mi: „Ale B, naprawdę chcę, żebyś tam był”.

Gapiłem się na nią, chwilowo oniemiały. "Ty robisz?" Zrozumienie nagle mnie uderzyło. „Och, potrzebujesz mnie, bym pomógł w ustawieniu, został wyznaczonym kierowcą czy coś w tym stylu”.

Ale ona to pomachała. „Nie obchodzi mnie to co ty robisz. Chcę tylko, żebyś tam był ”.

...Naprawdę? "Naprawdę?" Spytałem się jej.

- Tak - wypaliła. „To wiele dla mnie znaczy, a jesteś jednym z moich najbliższych przyjaciół!”

Jestem? "Jestem?"

Wyglądała na gotową, by mnie uderzyć. „Tak!"

Na co odpowiedziałem w wymowny, czysty sposób B. "…O."

Ta interakcja pokazała mi, jak brak poczucia własnej wartości sprawił, że znów źle radzę sobie z przyjaźnią. Podczas gdy myślałem, że jestem bezinteresowny, utrzymując moje „nudne ja” z dala od moich przyjaciół, moja przyjaciółka - poprzez jej „samolubne” życzenie, aby mnie na jej imprezie była - pokazała mi, że mój ja, „nudny” lub nie, był bardzo chciał. Doceniam to. I dziękuję Bogu za przyjaciół, którzy nie boją się powiedzieć mi dokładnie, czego ode mnie chcą - ponieważ potrafię być tak tępy.

Dobrze jest być podatnym na ataki

Podczas gdy przez ostatnią dekadę bawiłem się w świecie współlokatorów i kochanków na pół etatu, przez większość mojego dorosłego życia pozostałem niezależny. Nie używam lekko terminu „super introwertyk”; Cieszę się samotnym czasem i rozkoszuję się możliwością podejmowania decyzji dotyczących mojego życia bez konieczności konsultacji z kimkolwiek innym.

Ponieważ jestem przyzwyczajony do polegania na sobie, często nie lubię spędzać dużo czasu na martwieniu się o swoje emocje lub dolegliwości fizyczne. Po prostu weź głęboki oddech i idź dalej, aż to, co trzeba zrobić, zostanie wykonane.

I jeszcze.

Tam rozmawiałem przez telefon po raz pierwszy w życiu, przerażony i spanikowany - i otwarcie przyznałem się komuś innemu, że potrzebuję pomocy.

Po drugiej stronie był ktoś, z kim nie przyjaźniłem się od tak dawna. Jednak był miły i taktowny i zaledwie miesiąc wcześniej skontaktował się ze mną, aby lepiej mnie poznać. Byłem zdumiony naszą zdolnością do otwartej rozmowy, śmiechu i kreatywnego łączenia się w prawie wszystkim.

W czasie ataku paniki (którego nigdy wcześniej nie miałem) nie wiedziałem, do kogo zadzwonić. To była kolejna irytująca przeszkoda, coś, co musiałem po prostu „odejść”, jak zawsze.

Ale dzwonił z innych powodów… a ja odebrałem. Po prostu trafił mnie w naprawdę złym momencie.

"B?" Natychmiast zauważył cierpienie w moim głosie. "Czy wszystko w porządku?"

Nie mogłem mówić. Ledwo mogłem myśleć. Od czasów studiów nie prosiłem o kogoś, kto by mi w czymkolwiek pomógł. Ostatnim razem powiedziano mi, żebym „sam to zrozumiałem”. Więc wziąłem sobie tę filozofię do serca i nauczyłem się dbać o siebie - a przynajmniej sobie radzić.

Ale tam, pośród mojego bólu, z moim nowym przyjacielem czekającym na drugim końcu kolejki, nie mogłem powstrzymać własnego przetrwania. Otworzyłem usta… i wychrypiałem prawdę. "Przepraszam. Nie radzę sobie teraz zbyt dobrze. Czy możesz po prostu, może… pozostać przy telefonie przez chwilę? ”

Czekałem na jego westchnienie zniesmaczenia. Czekałem, aż niecierpliwość wypełni moje ucho. Czekałem na odgłosy niezręczności, zmieszania, niezrozumienia, na czym polegał mój cholerny problem i dlaczego marnowałem jego czas.

Zamiast tego bez wahania usłyszałem: „Oczywiście, B. Tak mi przykro, że cierpisz. Co jest nie tak? Czego potrzebujesz? Chcesz, żebym przyszedł? Mogę teraz przyjść. Mogę z tobą usiąść ”.

Moje następne słowa utknęły mi w gardle. A może to było westchnienie. Że ktoś poświęcił trochę czasu, aby do mnie przyjść - szczególnie w okropnościach, które były czwartkową nocą - tylko po to, by usiąść ze mną podczas jednego z najciemniejszych w dół Nigdy tego nie doświadczyłem, zdruzgotałem mnie i zaniemówiłem.

Ale nie spieszył się, żeby się rozłączyć. Nie szukał wymówek ani nie sprawiał, że czułam się przygnębiona lub żałosna. Sprawił, że poczułem, że w porządku jest pokazać swoją najbardziej haniebną stronę, którą starałem się ukryć przed wszystkimi, łącznie z rodziną. Zrobił jedną rzecz, której nigdy się od kogoś nie spodziewałam, kiedy ujawniło się moje „prawdziwe” ja.

He został.

W końcu udało mi się odpowiedzieć. "Po prostu poproś. Rozmawiaj ze mną jeszcze przez chwilę? ”

Jego współczucie zalało mnie, gdy mówił ponownie, jego czułość była namacalna i ciepła. Pod jego słowami i ciężarem mojej komórki zacząłem płakać bez zahamowań. „Oczywiście B. Zostanę tak długo, jak będziesz potrzebować”.

Kiedy trzymać mocno, a kiedy odpuścić

To zawsze bolesna chwila, gdy zdasz sobie sprawę, że twoje postrzeganie przyjaźni może się różnić od tego, jak ją postrzegają. Jest to szczególnie trudne, gdy przyjaźń jest z kimś, kogo bardzo podziwiasz.

Ale jeśli czujesz, że rośnie między wami dystans, musisz zadać sobie dwa pytania:

Czy ty podtrzymywanie przyjaźni, ponieważ naprawdę lubisz spędzać czas z tą osobą…

Lub…czy po prostu się trzymasz, ponieważ „tak było zawsze”?

Czy zużywasz więcej energii, aby uratować coś, co z korzyścią dla was obojga może być zdrowsze do uwolnienia?

Miłą rzeczą w przyjaźni jest to samo w życiu: nie ma określonej ścieżki, według której „ma się” wszystko potoczyć. Nie możemy - ani nie powinniśmy - kontrolować ich siły lub długowieczności. Tak jak nie możemy stać na środku rzeki i pchać nurt w przeciwnym kierunku, tak nie możemy zmusić przyjaźni, by zawsze pozostała taka, jaka była. Musi rosnąć, rozszerzać się, ewoluować, przekierowywać lub… być może na chwilę… zanikać.

Dobre przyjaźnie są ekologiczne i bogate. Zanim się zorientujesz, rozmawiasz przez osiem godzin prosto w szczerym polu i zastanawiasz się, dlaczego wschodzi słońce. Możesz podejść do nich od tyłu i dosłownie zobaczyć, jak błyszczą im oczy, gdy zdadzą sobie sprawę, że to ty. Może minąć dwadzieścia lat - a kiedy znów się spotykacie, to tak, jakbyście byli jeszcze dziećmi, potykając się o siebie w podekscytowaniu i czystej radości z ponownego bycia razem.

Przeszedłem długą drogę, zanim poczuję się „dobrym” przyjacielem moich przyjaciół. Ale biorąc pod uwagę wszystko, co od nich widziałem i czego doświadczyłem, mam nadzieję, że mogę im pokazać, jak bardzo doceniam ich bezinteresowność, dobroć i miłość.

Nie dla własnego sumienia, ale ponieważ, dagnabbit - zasługują na to.

3 rodzaje przyjaciół: z jakiegoś powodu, sezonu i na całe życie.