Stało się to już drugą noc z rzędu.

Tym razem stałem w kuchni, konsultując się z Google Home, jak długo mogę bezpiecznie rozmrażać surowe mięso w temperaturze pokojowej, zanim bakterie zaczną rosnąć.

W chwili, gdy ostry alarm publiczny przebił się przez zablokowany ekran mojego smartfona stojącego w salonie, poczułem, jak moje serce zamarło, a oczy mimowolnie się zamknęły. O nie, Pomyślałem i ruszyłem w stronę salonu, jak przez mokry piasek. O nie. O nie.

To była ta sama wiadomość, co wcześniej. Tym razem jednak kobieca mechaniczna kadencja wyrecytowała ogłoszenie, na wypadek, gdyby nie udało mi się uzyskać dostępu do ekranu. „W całym mieście Atlanta obowiązuje godzina policyjna, od 9:XNUMX do świtu następnego dnia. Zostań w domu."

Wszelkie uprzejmości zostały odrzucone. Nie było czasu na uprzejmość. Ta wiedza - i świadomość, że w sercach wielu najbardziej ruchliwych miast w Stanach Zjednoczonych ludzie protestowali i buntowali się przeciwko najnowszej serii aktów przemocy i uprzedzeń wobec Afroamerykanów - przeraziła mnie bardziej niż cokolwiek w moim życiu.


Po zamordowaniu George'a Floyda przez białego policjanta wydaje się, że w końcu eksplodował zużyty silnik, dygocący i wytarty po niespójnych latach napraw, konserwacji i zaniedbań. Jest to wzorzec, który zdarzał się tak wiele razy w ciągu ostatnich stuleci, ale fakt, że nadal się dzieje i że w ogóle się wydarzył, mówi nam, że gdzieś nie udało nam się połączyć jako tak zwanego „Great American Melting Garnek."

Zawodzenie, które nastąpiło po ogłoszeniu zamachu na dr Martina Luthera Kinga, Jr., wstrząsnęło narodem wiosną 1968 roku i wywołało falę wściekłości zrodzoną z desperacji wśród wszystkich czarnych obywateli.

Profile dwóch ofiar ruchu na rzecz praw obywatelskich XX wieku.

Dziesięć lat później kraj ponownie wzrósł, gdy werdykt Dana White'a, zabójcy otwarcie homoseksualnego amerykańskiego polityka i aktywisty Harveya Milk'a, został uznany za dobrowolne zabójstwo. Milk naciskał na ponowne skupienie się na przeciwdziałaniu dyskryminacji i został stracony przez White'a w tym samym biurze, w którym chciał rozpocząć zmianę.

Ta lista jest daleka od zakończenia w przypadku mężczyzn i kobiet, którzy nie chcieli niczego więcej, jak tylko ujrzeć dobro i równość we wszystkich formach życia ludzkiego. Czy też jest to niepełne w ludziach, którzy ich wspierają, którzy również nie pragną niczego więcej niż szukania własnego udziału w życiu, wolności i szczęściu. To Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych daje nam wszystkim to prawo. Kiedy to prawo jest kwestionowane - kiedy ta rzekoma obietnica zostaje odebrana, wraz z tymi, których trzymamy tak blisko i tak drogich - jest rzeczą naturalną, że będziemy chcieli odpowiedzieć.

Przełamujemy się, gdy ci, którzy mają nas wprowadzić w czasy postępu, jedności i pokoju, zostają porażeni przez tych, którzy nie znają innego sposobu, aby zająć się przepływem zmian. Jesteśmy zmęczeni staniem bezradnym jako ci, którzy nie chcą niczego więcej, jak tylko bezpiecznie wrócić do domu, tracą życie tylko dlatego, że ich skóra ma inny odcień niż woleliby inni.

Wzrastamy zniesmaczeni i sfrustrowani, gdy ci, którzy są w miejscach władzy, tylko spoglądają na błyszczące nowe bombki pieniędzy, kontroli i dominacji, i ściskają je coraz bliżej siebie, jako zmienną tarczę przed rzeczywistością, która leży za zasłoną.

W końcu wybuchliśmy, ponieważ mieliśmy dość.


Mamy żyć w kraju wolności, szczęścia i równych szans. Nikt nie powinien być przerażony wychodząc z domu tylko dlatego, że prawa natury sprawiają, że wyglądają lub żyją inaczej niż ich sąsiad.

Dlaczego ktoś miałby być nienawidzony tylko dlatego, że ma inną skórę? Dlaczego ktoś miałby być nienawidzony tylko dlatego, że zakochał się w kimś, kogo Ty nigdy byś nie kochał? O wiele więcej wysiłku trzeba nienawidzić, ranić, zabijać, niż pomagać, ratować i poprawiać jakość ludzkiego życia. Niszcząc bliźniego, niszczysz siebie.

My, jako rasa, mamy być lepsi w inteligencji od zwierząt. Jakie nadrzędne umiejętności okazujemy, gdy drwimy, a potem bezużytecznie kończymy życie innej osoby? Nie na żywność - nawet na spór o własność. Powód tego jest zamglony i zniszczony - i to jest najbardziej niepokojące.

Jesteśmy uwięzieni w globalnej pandemii, w której coś, co potencjalnie uważano za oczywiste, jak powitanie innego człowieka z bliskiej odległości, zostało prawie zakazane. A jednak jesteśmy tutaj z urzędnikami służby cywilnej, którzy przysięgają, że chronią i służą zamiast tego, aby kpić i służyć własnym celom - z kolei narażając walczących o swoje prawa i życie swoich bliskich na śmiertelne skutki wysoce zaraźliwego COVID -19 wirus.

„Cofamy się, cofamy się nawet do czasów niewolnictwa. Nie rozumiem, jak ludzie mogą być tacy. Nie rozumiem, jak potrafią to inni ludzie niech inni ludzie tak postępują ”.

Wszystkie te myśli pochłonęły mnie, gdy opadłem na kanapę z telefonem w dłoni, wpatrując się w ostrzeżenie o godzinie policyjnej. Prawie jak w zegarku, mój telefon ponownie zapiszczał - tym razem od kilku znajomych - od których nie słyszałem od tygodni, miesięcy, a nawet prawie roku. Wszyscy sprawdzali mnie, upewniając się, że wszystko w porządku, że jestem bezpieczny. Mogli sobie tylko wyobrazić, powiedzieli, co się dzieje w mojej głowie, co myślę o zabójstwach i protestach. Muszę być taki zły, taki przerażony. Życie w takich czasach musi być straszne: w końcu wiele protestów przynosi jeszcze więcej przemocy wobec Czarnych.

Co mogli zrobić, żeby pomóc? Jak mogli, jako nie-czarnoskórzy ludzie, okazać swoje wsparcie i pomóc chronić swoich czarnych przyjaciół, sąsiadów i czarnych małżonków sąsiadów przed śmiercią?

I to była - jest - przerażająca część tego wszystkiego.

Co mógłby oni robią?

Co mogło I zrobić?

Aby powstrzymać rosnącą panikę, szybko zadzwoniłam do matki. Niekoniecznie była to rada czy nawet słowa. Po prostu musiałem się z nią połączyć. Musiałem wiedzieć, że wciąż jest gdzieś na świecie, zdrowa i szczęśliwa. Pandemia sprawiła, że ​​jakakolwiek praktyczna podróż po kraju była prawie niemożliwa, ale usłyszenie jej głosu - jej zdrowego, wibrującego śmiechu - było więcej niż wystarczające.

Nasza rozmowa nie była jednak śmiechem - czego oczywiście się spodziewałem. Wyraziła swoje obawy przed tym, czym stał się świat jako całość: pandemią, zabójstwami, protestami i zamieszkami - wszystkim. „Jesteśmy z powrotem w latach 40. i 50. B” - mruknęła w pewnym momencie. Słyszałem napięcie w jej głosie; bez wątpienia mówiła o wspomnieniach z własnego dzieciństwa, kiedy musiała cierpieć z pierwszej ręki podczas wydarzeń takich jak integracja do całkowicie białej szkoły średniej.

Kontynuowała, a moje serce pękło jeszcze bardziej od jej słów. „Cofamy się, cofamy się nawet do czasów niewolnictwa. Nie rozumiem, jak ludzie mogą być tacy. Nie rozumiem, jak potrafią to inni ludzie niech inni ludzie są tacy. Jak istota ludzka mogłaby świadomie odebrać życie innej osobie, tak po prostu? ”

Zadawałem sobie to pytanie przez cały weekend. Zadałem sobie to pytanie, kiedy razem z siostrzeńcem odwiedziliśmy Atlantę Narodowe Centrum Praw Obywatelskich i Człowieka dokładnie rok temu. Chociaż muzeum podkreślało losy, z którymi ludzie różnych ras, płci, religii i tożsamości seksualnej borykali się od wieków, zaczęło się od pomieszczenia, które skupiało się na amerykańskich segregacjonistach w pierwszej połowie XX wieku. Mój siostrzeniec powoli wędrował po pokoju, słuchając z niemal zawieszonym niedowierzaniem, jak szorstkie, czarno-białe audycje pokazywały „korzyści” z zachowania separacji między białymi i czarnymi społecznościami. Od czasu do czasu spoglądał na mnie, aw jego oczach pojawił się błysk wątpliwości.

"Czy to jest prawdziwe?" - zapytał z niedowierzaniem po tym, jak jakiś film skończył się odtwarzać.

- Tak - powiedziałam, a bańka nadziei unosiła się w mojej piersi. Chciałem wierzyć, że większość - jeśli nie wszyscy - najnowszego pokolenia tak bardzo ewoluowała w kierunku zintegrowanego sposobu myślenia, że ​​podzielone sposoby myślenia przypominały bardziej opowieść.

- Wiesz, że twoja babcia przez to przeszła, prawda? Dodałem delikatnie. Wiedziałem, że wiele razy przeczytam artykuł historyczny i choć wzruszyłbym się, potrafiłem osobiście odłączyć się od niego. Zastanawiałem się z kolei, czy mój siostrzeniec kiedykolwiek skojarzył, że otaczające go malowidła ścienne i ekrany telewizyjne są źródłem utrzymania jego żyjącej, kochającej, tętniącej życiem babci…my mama–Doświadczyła siebie.

Jego głowa obróciła się, by na mnie spojrzeć, zdając sobie sprawę, że ogólne współczucie zniknęło i zastąpiło je prawdziwym przerażeniem. "Ona zrobił?"

Skinąłem głową, patrząc, jak ponownie uniósł wzrok po pokoju, widząc to może z odnowionym poczuciem zrozumienia.

Z tym wspomnieniem wróciłem do teraźniejszości i pytań mojej matki. Jak ludzie mogli się tak zachowywać wobec siebie? Jak mogli to zrobić?

Pytania przechodziły przez moją głowę wielokrotnie, za każdym razem łagodnym tonem mojej matki. Frustracja, bezradność i wściekłość gotowały się we mnie. Moja matka cierpiała z powodu tego wszystkiego. Gdzieś mój siostrzeniec żył - jest - tak, jak powinien: w pełni i bez strachu. A jednak oto on - młody, wysoki, silny Afroamerykanin.

Młody człowiek, który zrobił nie mniejszą krzywdę, niż zastanawiał się, co może zrobić, aby pomóc dzieciom z problemami i swoim przyjaciołom w trudnych chwilach i psychicznych zmaganiach.

Młody Murzyn.

Tam, zamknięty w moim domu, ograniczony tysiącami mil odległości i godziną policyjną w całym mieście, która powstrzymywała mnie od robienia czegokolwiek fizycznego, zebrałem się wbrew swoim obawom, mając jedyną odpowiedź, jaką mogłem znaleźć.

„Ponieważ to nie są ludzie” - wypaliłem. „To potwory”.


To prawdziwie inteligentni ludzie starają się ulepszyć świat, tworząc, poszerzając swoją świadomość i poszerzając swoją wiedzę i umiejętności, aby poprawić warunki otaczających ich osób. To prawdziwi ludzie, którzy chcą ratować, kochać, spędzać czas na wychowywaniu i wychowywaniu tych, którzy nie mogą o siebie zadbać.

Potwory to potwory, ponieważ mogą funkcjonować tylko w oparciu o ilość i skalę zniszczeń, jakie mogą ponieść. Gdyby mogli, kazaliby nam wszystkim zachowywać się jak potwory, dopóki na świecie nie pozostanie nic poza chaosem i nienawiścią.

Moja mama i ja zakończyliśmy rozmowę wkrótce potem, ale zrobiłem, co w mojej mocy, by rzucić żart lub dwa, abyśmy mogli rozstać się z przypomnieniami, że pomimo tego, jak się wydawało, wciąż są błogosławieństwa i pozytywni ludzie pracujący nad świat. Wciąż były błogosławieństwa, których nie słyszałem od tak dawna, pomyśleli o mnie i wyciągnęli rękę, aby upewnić się, że wszystko w porządku. Rozłączyliśmy się z obietnicą, że wkrótce znowu porozmawiam, na którą nie mogę się doczekać bardziej niż czegokolwiek.

Ale nawet po rozłączeniu zastanawiałem się, czy moja odpowiedź była zbyt emocjonalna, czy może nie byłem uczciwy. Napisałem to w nadziei uzyskania jakiejś perspektywy, trochę wytchnienia od bezradności, która wciąż mnie niepokoi. Nadal jestem emocjonalnie nakręcony, nawet gdy senność spowalnia moje pisanie ostatnich kilku linijek.

Potwory mają różne formy, ale wszystkie pochodzą z ciemności. Aby ich pokonać, musimy kultywować nasze światło. Nie możemy rozpaść się pod ich stopami nienawiści i okrucieństwa. Musimy nadal dzielić się naszą miłością, nadzieją, pragnieniem zobaczenia tego kraju - tego świat–Leczyć i rozwijać się razem.

Nie oznacza to, że po prostu wybaczamy lub zapominamy o tym, co zrobili. Musimy pamiętać o okrucieństwie, ponieważ musimy powstrzymać go przed kontynuacją lub ponownym pojawieniem się. Musimy powstrzymać potwory, stanąć przeciwko nim, aby pokazać im, że nie mogą nas powstrzymać. Musimy dać im do zrozumienia, że ​​ich sposoby nie zwyciężą, że nie mogą nas uciskać, próbując sprowadzić nas na ich poziom. Jedynym sposobem na rozproszenie ciemności jest rozprzestrzenienie światła.

Tylko wtedy potwory nie będą już w stanie wyjść z cienia.