W moim ostatni ważny post, Omówiłem swoje obawy, aby realizować moje trwające całe życie pragnienie zostania pisarzem. Nazywam to pragnieniem spania, ponieważ chociaż dosłownie pisałem, ilustrowałem i opowiadałem historie, odkąd byłem jednocyfrowy, nie miałem pewności, aby uwierzyć, że zasłużyłem na publikację autora aż do około pięciu lat temu .

Nawet teraz, kiedy siedzę nad „ukończoną” powieścią, którą wciąż czule (i bezpiecznie) trzymam w sercu, wciąż mam trudności z przekonaniem, że moja praca spodoba się masowej publiczności. Ale ta wewnętrzna walka nigdzie mnie nie prowadzi - iz pewnością nie zbliża mojej powieści do publikacji.

Zgubiłem się w strachu.

Heck, przegrałem sam w moim strachu.

Kilka dni po opublikowaniu artykułu „Boję się pisać” przypomniało mi się coś bardzo ważnego, coś, co zachęciło mnie do wyjścia poza moje lęki. Nie tylko dalej, ale przez większą przestrzeń, w której mój strach nie sięgał wystarczająco daleko, by się rozszerzyć. Dla kogoś, kto pisze prawie całe swoje życie, wiem, że strach nie jest powodem ani katalizatorem, dlaczego zacząłem pisać.

Więc co to było? Co jest?

Podsumowując - dlaczego piszę?

Piszę ten post, aby odzwierciedlić moją własną podróż pisarską, ale pytania, które służą jako nagłówki poniżej, miejmy nadzieję, służą również jako drogowskazy dla każdego pisarza, który również zgubił się w krajobrazie strachu i niepewności.

(Na marginesie… widzisz tę rozszerzoną metaforę tam na górze? Widzisz to? To jest jakaś seksowna metafora, prawda! 🙌 Odzyskuję moje kreatywne mojo, kochanie!)

(Ehem… przepraszam.)

Dlaczego piszesz?

Wierz lub nie, ale przez ponad 30 lat pisania powieści… tak naprawdę nigdy o tym nie myślałem czemu Robię to. Na blogu MoB pokropiłem przyjemność z pisania na moich lekcjach, analogiach i wyjaśnieniach.

Kilka ważnych postów:

Nie wymyślę na nowo koła w tym, czym już się podzieliłem. Jednak podstawowa, najłatwiejsza i oczywista odpowiedź brzmi:

Piszę, bo to część mnie.

Kiedy przechodzę przez dłuższe okresy bez pisania, zaczynam się irytować i denerwować… cóż, wszystkim. Kiedy to się stało po raz pierwszy, nie mogłem zrozumieć, dlaczego nagle wszystko mnie wkurzyło.

Potem miałem weekend na napisanie powieści, którą odłożyłem na kilka miesięcy. Przez następny tydzień moja wydajność w pracy poprawiała się. Stałem się bardziej świadomy, intuicyjny i jeszcze bardziej dostrojony duchowo. Świat miał sens. Byłem zadowolony.

Z drugiej strony, gdy tygodnie mijały bez szansy na napisanie, wróciła moja drażliwość. A 2 i 2 dały 4.

Pisanie to najdelikatniejszy i najspokojniejszy sposób na uwolnienie tego, co jest w tobie uwięzione. Kiedy zapisujesz swoje najgłębsze ja, czy to w formie wiersza, opowiadania, wpisu na blogu, czy nawet strumienia świadomości, nikt nie może zaprzeczyć tym słowom. Istnieją i obserwujesz, jak ożywają, gdy pióro drapie papier lub opuszki palców dotykają klawiszy.

Piszę, bo to ucieczka.

W poście „Pisanie to…„Opowiadam historię momentu, w którym świadomie zacząłem pisać, aby uwolnić się od tyranii, jaką była uwaga i miłość moich rodziców. Kiedy dorastałem i doświadczałem wzgórz i dolin życia, każdą przeszkodę napotykałem z różnym powodzeniem. Zanim poszedłem do college'u, powszechne były napady depresji. Ukończyłem szkołę, dostałem pracę, miałem awarię lub dwie, przeprowadziłem się do nowego miasta, dostałem inną pracę, zostałem zwolniony i żonglowałem, aż znalazłem się tam, gdzie jestem dzisiaj.

Jednak bez względu na to, co się stało, nawet jeśli nie mogłem fizycznie zmusić się do opuszczenia mojego pokoju w akademiku, mojego mieszkania lub domu, pisanie zawsze było opcją, aby uciec od tego wszystkiego. Postacie, które rozwijałem przez lata, zostały w pełni ukształtowane. Światy, które zamieszkiwali, były bogate w problemy, ale były to problemy, które manifestowałem i dlatego też mogłem rozwiązać.

Mógłbym pisać godzinami i zanurzyć się w głębi wyobraźni. Nie było obawy o dobre lub złe pisanie; to tylko pisanie. Tutaj nawet depresja nie mogła mnie znaleźć. Tylko przez kilka godzin (może dłużej) byłem bezpieczny. Byłem potrzebny.

Byłem w domu.

Piszę lepiej niż mówię.

Pewnego dnia rozmawiałem z przyjacielem o komunikacji. Doszedłem do objawienia, gdy mówiłem jej swoją prawdę:

- Nienawidzę mówić - powiedziałem. „Czuję, że zawsze potykam się o swoje słowa; Brakuje mi wielu społecznych wskazówek, kiedy zacząć mówić, a kiedy przestać. A kiedy mówię, ja czuć jakbym był normalny; ale ludzie po prostu się na mnie gapią, kiedy skończę. Czuję się jak wariat!

„Wolę pisać, śpiewać, tańczyć, dotykać, kontakt wzrokowy, gesty lub pantomimę, aby wyrazić siebie, niż mówić” - podsumowałem. Ironia, którą mówiłem, kiedy to powiedziałem, nie umknęła mi.

Czuję, że moje najgłębsze mocne strony tkwią bardziej w wyrażaniu siebie poprzez moją pracę niż w prowadzeniu rozmów towarzyskich. I nie jest to tajemnicą wskazówki werbalne odgrywają bardzo małą rolę w rzeczywistej komunikacji z innymi.

Pisanie daje mi chwilę na zebranie myśli, zanim odpowiem. Jako introwertyk potrzebuję czasu na przetworzenie wielu moich myśli, zwłaszcza jeśli pytanie, które mi się wydaje, jest wieloaspektowe. To nie znaczy, że ja nie może rozmowa; Wiem tylko, że prawdziwszą formę siebie lepiej oddać w słowie pisanym. Zwykle.

Albo wiesz co? Po prostu przytul mnie. To też powinno działać.

Dodatkowe pytania „Dlaczego piszę”

Kilka innych pytań przyszło mi do głowy, kiedy zastanawiałem się nad wielkim DLACZEGO, i pomyślałem, że powinienem się nimi tutaj podzielić i przynajmniej na chwilę ich poruszyć.

Co chcesz uzyskać z pisania swojej pracy?

Wielu autorów i „ekspertów” piszących twierdzi, że po opublikowaniu książki należy się od niej oderwać, odpuścić. W ten sposób każda uwaga, którą otrzymasz (lub której nie otrzymasz), nie wpłynie na ciebie tak mocno. Nie zgadzam się z tą filozofią.

Cytat z jednego z moich ulubionych filmów powiedział to najlepiej, myślę, że:

Joe Fox:
To nie było… osobiste.

Kathleen Kelly:
Co to miało znaczyć? Mam tego dość. Oznacza to tylko tyle, że nie było to dla ciebie osobiste. Ale to było dla mnie osobiste. Jego osobisty dla wielu ludzi. A tak w ogóle, co jest złego w byciu osobistym?

Joe Fox:
Nic.

Kathleen Kelly:
Cokolwiek jeszcze jest, powinno zacząć się od osobistego charakteru.

-Masz maila

W końcu dlatego czytamy.

Czyż nie

Czytamy, aby znaleźć osobiste. Czytamy be osobisty z kimś - nawet jeśli ten ktoś jest fikcyjny chłopiec który mści swoich rodziców-czarodziejów i broni swojej magicznej szkoły i przyjaciół. Albo że ktoś jest młodą kobietą, która pomimo braku posagu i złego wychowania, potwierdza swoją obecność jako równej intelektualistce do przystojnego, dobrze wyposażonego, ale pozornie zdystansowanego mężczyzny. Albo że ktoś jest mały hobbit od których nikt się niczego nie spodziewał, a jednak znosił prawie więcej niż ktokolwiek inny.

Dary, które pisarze bezinteresownie oferują światu, dają, ponieważ jest to historia, którą tylko oni mogą opowiedzieć. Chociaż jestem pewien, że każdy z nich będzie miał różne odpowiedzi, historia jest opowiadana, ponieważ trzeba ją opowiedzieć.

Na studiach wziąłem udział w specjalnym kursie indywidualnym z profesorem, podczas gdy tworzyłem powieść fantasy. Chociaż pośpieszyłem trochę z pisaniem, byłem dość dumny z tej historii i przekazałem ją do wglądu. Przekazałem również kopię tej historii doradcy, z którym się spotykałem, ale z którym się zaprzyjaźniłem.

Kiedy spotkałem profesor z powodu jej bezstronnej opinii, nie powstrzymywała się. „Jest niedokładnie napisany i niezrealizowany”, powiedziała mi, rzucając mój rękopis na biurko. „To brzmi jak coś, co by napisało dziecko”. Ta informacja zwrotna zaskoczyła mnie tak długo i tak mocno, że notorycznie zahartowana instruktorka w końcu poprawiła, że ​​być może „przeczyta ją zbyt szybko”.

Przez tygodnie poruszałem się zdruzgotany przez całe swoje dni, niepewny, jak postępować z innymi książkami, o których myślałem od lat. Nie tylko to, angielski był czwartym kierunkiem, na który przeszedłem od czasu studiów. Jeśli ja, miłośniczka słowa pisanego i gramatyki od 5 roku życia, nie mogłam sobie z tego poradzić jako pisarz, do czego byłam dobra?

Wtedy, jakby na zawołanie, otrzymałem e-mail od mojej doradczyni w środku jej wakacji. Najwyraźniej nie była w stanie czekać, aż wróci z wakacji na plaży, zanim mogła mi powiedzieć, jak bardzo pokochała moją historię. Odkąd w końcu zaczęła czytać, wszędzie zabierała mój rękopis, otwierając go, gdy tylko miała wolną chwilę.

Co więc chcę „uzyskać” z pisania?

Nic.

Chcę jednak dać innym to samo poczucie przyjemności i spokoju, jakie odczuwam, kiedy czytam dobrą książkę. Świadomość, że pomogłem przyczynić się do pozytywnego stanu umysłu innej osoby, oznacza, że ​​podzieliłem się intymną częścią siebie - i została ona z radością przyjęta. Może nawet z zadowoleniem.

Czego oczekujesz od pisania i publikowania swoich prac?

Szczerze? Nie mam pojęcia.

I nadzieję że mogę zarobić wystarczające dochody z publikowanych książek, aby dać mi więcej czasu, wolności i bezpieczeństwa na pisanie beletrystyki i literatury faktu w pełnym wymiarze godzin. Pozwoliłoby mi to również poświęcić więcej czasu na inne dziedziny mojego życia. Zajmij się moją rodziną. Podróżować. Życzliwość. Miłość. Życie.

Mógłbym kontynuować, ale celem tego postu jest pisanie.

Celem nie jest bycie bogatym, ale wystarczająco dużo energii i czasu, zanim stanę się zgrzybiały i starcze, by nagrać wszystkie historie, które przyszły mi do głowy. W mojej głowie jest wiele historii.

Od zeszłego roku zdaję sobie nawet sprawę, że niektóre z moich historii wypadłyby lepiej w formie scenariusza. Dlatego chcę mieć wystarczająco dużo czasu, aby zobaczyć, jak działają na dużym ekranie i w strumieniu Netflix. Chcę kreatywnej kontroli, aby zobaczyć moją wizję w formacie, w jakim zawsze ją wyobrażałem.

Zacząłem pisać, jakbym kończył się czas, bo nie wiem, co przyniesie jutro.

Czy chcesz zobaczyć, jak Twoja praca jest odbierana lub postrzegana przez innych (wpływ)? Szukasz sławy i fortuny?

Nie będę kłamać - czy byłoby fajnie zdobyć literacką nagrodę Nobla? Pulitzer dla fikcji? Nagroda Hugo? Nagroda Mgławicy?

Czy byłbym zachwycony, gdy dowiedziałbym się, że znalazłem się na liście bestsellerów New York Times? # 1 przez więcej tygodni niż ktokolwiek inny kiedykolwiek?

Czy zaniemówiłbym zaniemówiony od otrzymania zaproszenia na spotkanie z Oprah, kiedy ona ujawnia mnie jako swojego najnowszego najlepszego członka Klubu Książki Oprah?

… Dlaczego tak. To wszystko byłoby całkiem urocze.

Ale nie po to piszę. Gdybym cały czas pisał z takim nastawieniem, bałbym się bez ekskrementów.

Kiedy byłem w liceum, a moi przyjaciele patrzyli na mnie, gdy pochylałem się nad dziennikiem, drapiąc się, miałem chore poczucie wyższości z powodu mojej pozornie wyjątkowej postawy. Nie było wielu dzieciaków, które znałem, które pisały na poziomie „super cool”, na jakim byłem.

Im? Robili typowe dla nastolatków rzeczy, takie jak celownik Chodzenie na imprezy z przyjaciele zakupy i i spędzać czas n chilln.

Mnie? Miałem 15 lat, słuchałem smooth jazzu w piątkowy wieczór, paląc kadzidełka z drzewa sandałowego i zapisując strony na stronach profili postaci dla mojej fantazji / science fiction wybitne dzieło.

Nie mogłeś myśleć kogoś fajniejszego ode mnie.

Były chwile, kiedy dzieliłem się swoim pismem z ludźmi, których opinię wysoko ceniłem, tylko po to, żeby wrócili i powiedzieli mi: „Właściwie trochę się znudziłem, więc przestałem”. Informacja zwrotna była druzgocąca i rzuciłabym historię na dół stosu, żeby zebrała przysłowiowy pył.

A jednak… historie nigdy mnie nie opuściły.

Dopiero pisząc to teraz, pamiętam to

  1. Opinia jednej osoby to opinia jednej osoby. To, że jej się to nie podobało, nie oznacza, że ​​reszta świata nie.
  2. Nie moim zadaniem jest określanie upodobań reszty świata. Niech czytają i decydują samodzielnie.

Nie piszę po to, żeby tworzyć arcydzieła. Nie piszę, aby zachęcić salę pełną angielskich kierunków do debaty na temat znaczenia zielonej butelki w rozdziale 3.

Jeśli piszę dla kogoś, to dla czytelników, którzy biorą moją książkę, aby pomóc im się oderwać, zrelaksować, odprężyć, uciec.

Piszę dla introwertycznego wyrzutka, który zawsze czuje, że jest zbyt „nimi”, by nigdzie pasować.

Piszę dla czytelnika, który próbuje znaleźć tę jedną „idealną” powieść, która jednocześnie rozśmiesza, płacze i krzyczy.

Czy to czyni mnie pisarzem, który nie osiąga wystarczająco wysokiego poziomu?

Kogo to obchodzi.

Na tym świecie dzieje się wystarczająco dużo bzdur, by ludzie nie mogli po prostu cieszyć się dobrą książką.

Piszę, żeby pisać. I muszę napisać.

Ponieważ na tym etapie mojego życia nie pisać, to odmawiać mi siebie.

I już zmarnowałem wystarczająco dużo czasu, robiąc to.


Dlaczego? ty pisać? Bardzo chciałbym usłyszeć Twoje myśli.