Przemówienie. Największy wróg lęku społecznego.

Rozmowa. Czat. Uspołecznić. Komentarz. Sieć. Skarżyć się. Krzyk. Kłócić się. Omawiać. Krótki. Zdać sprawozdanie.

W samym języku angielskim istnieją tysiące słów opisujących każdy rodzaj wypowiedzi werbalnej.

Więc gdzie to prowadzi do kogoś, kto ma problemy z kontaktami towarzyskimi?


Za nieco ponad miesiąc będę uczestniczyć w Przywództwo OYW 2018 forum. Ten zaszczyt został przesiąknięty (teehee - uwielbiam to słowo) przez mojego obecnego menedżera w mojej pracy i nie mógłbym być bardziej zadowolony, podekscytowany i zachwycony obecnością.

Wczoraj administratorzy OYW przesłali jednak e-mailem program zajęć i możliwość zapisania się na warsztaty.

Świetny!  Pomyślałem, otwierając e-maila i przeglądając listę. Zastanawiałem się, co będziemy robić każdego dnia…

I wtedy to przeczytałem. Oświadczenie znajdowało się między każdym innym przedziałem czasowym przez wszystkie dni.

Nawiązywanie kontaktów z innymi delegatami.

Współpraca w sieci z delegatami.

Praca w sieci z.

Networking.

Sieci.

NETWORKING.

Mówienie jest złote

Rozumiem (i liczne obserwacje), że ludzie lubią rozmawiać. Że dużo ludzi dużo mówi. Niektórzy z tych ludzi są dobrzy w mówieniu. Niektórzy z nich… lubią rozmawiać, nawet jeśli nie mają najdokładniejszych słów do wyrażenia siebie.

Oczywiście mówienie to tylko połowa tego. Druga połowa to możliwość zbliżania się do nieznajomych na ulicy, na imprezie nieznanych, w centrum handlowym lub na festiwalu. Ludzie nie denerwują ich. Nie myślą o najgorszych (choć często nierealnych) możliwych scenariuszach, jeśli ich taktyka komunikacyjna jest poza grą.

Pomimo moich obecnych zmagań, jako dziecko nie miałem problemów z utrzymywaniem kontaktów towarzyskich. W rzeczywistości moja mama powiedziała mi, że jestem raczej konfrontacyjny. Kiedy ja i moja starsza siostra mieliśmy mniej niż 10 lat, spotykałem się z każdym przeciwnikiem, który odważył się ją zrazić.

Miałem przyjaciół w podstawówce i kontaktowaliśmy się na tyle, że każdy miał okazję porozmawiać na równych prawach. Nikt nie dominował. Powiedzieliśmy, co chcieliśmy powiedzieć, i ruszyliśmy dalej.

  • Dziecko: B!
  • Me: Tak?
  • Dziecko: Jesteś tym!
  • Me: Nie, nie jestem!
  • Dziecko: Tak, jesteś. Oznaczyłem cię!
  • Me: Nie, nie zrobiłeś tego!
  • Dziecko * goni mnie; tagi mnie * Teraz na pewno To.
  • Me: W porządku. * wznawia grę *

Fajnie, prawda? Jest prosty, nieskomplikowany, łatwy do naśladowania i łatwy do zrozumienia. Dzieci nie wymyślają słów, nie do siebie ani do dorosłych. Jeśli mają coś do powiedzenia, mówią to bez uprzedzania.

Wielu z nas jako dorośli traci tę zdolność. Społeczeństwo podpowiada, że ​​niewłaściwe jest po prostu podejść do kogoś i powiedzieć mu, czego chcesz, bez użycia ogólnego wprowadzenia, aby stworzyć poczucie grzeczności, troski i subtelności.

Aka… mała rozmowa.

  • Dorosły: Dzień dobry, B!
  • Me: Dzień dobry! Jak się masz?
  • Dorosły: Dobry! Jak się masz?
  • Ja * głęboko w moim umyśle *:  Szczerze? Przez ostatnie trzy dni czułem się jak gówno, a na tej podłodze jest za zimno. Mógłbym teraz poważnie zemdleć. Jeśli tak, zostaw mnie na podłodze. Nie obchodzi mnie, kto mnie zobaczy.
  • Ja * w rzeczywistości *: W porządku, dziękuję.
  • Dorosły:  Czy dobrze jechałeś do pracy?
  • Ja * w mojej głowie *: Nie; mój SUV był typu T, więc zdecydowałem się przejść resztę 10 mil tutaj. Jestem jak Niezłomny; nic mnie nie dotyka! Lawl!
  • Ja * w rzeczywistości *: Nie jest zły! Mały ruch. Aha, i światła stopu zgasły.
  • Dorosły:  Omigosh, ja zobaczył że! Dotarcie tutaj zajęło mi dwa razy więcej czasu!

Dziewięć razy na dziesięć, ta rozmowa jest niczym innym jak zapytaniem Pana / Pani. Osoba pełnoletnia, jeśli może sprawdzić w odwracanym dokumencie we wspólnej przestrzeni internetowej lub zaprosić go / ją na długo oczekiwane spotkanie.

The Rise of Social Anxiety (aka WTF Happened)

Gdzieś pomiędzy placem zabaw a przestrzenią biurową, poznawałem nowych ludzi. Nie wszyscy ludzie, niekoniecznie i nie cały czas niespokojni. Ale z pewnością była różnica w spoglądaniu na łobuzów w młodości, a chęci pracy samotnie podczas lunchu.

Zmiana jest najbardziej zauważalna między ukończeniem college'u a moją pierwszą pracą na pełen etat jako nauczyciel języka angielskiego. Lubię nazywać ten czas The Age of WTF Happened.

To nie jest elegancki tytuł. Ale z drugiej strony, ten wiek też nie był.

Poruszałem podobne momenty w różnych postach, od moje pragnienie znalezienia ucieczki do nieumyślnie „pustelnik” siebie trzy lata temu. Krótko mówiąc, wiek WTF Happened był czasem, kiedy naprawdę wątpiłem w siebie wśród nieznajomych - nie tylko w moje umiejętności, ale także w moją osobowość.

Nawet gdy siedzę tutaj w przerwie na lunch i rozglądam się po ludziach rozsianych po całym dziedzińcu, wszyscy rozmawiają. W parach, w trójkach, w grupach; nawet ludzie siedzący samotnie chodzą po chodnikach, rozmawiając przez telefony.

Tak - przeciętny człowiek uwielbia rozmawiać. I to świetnie!

Ale… to po prostu nie ja. Próbując sprawić, że poczuję się w ten sposób, czuję się tylko gorzej.

Moja siła wyrazu nie polega na mówieniu. Nawet jeśli był dzieckiem, to już nie jest. Nie jestem osobą, która formułuje szybki pomysł i ma go gotowego w środku ważnego spotkania. To nie ja podchodzę do każdego nieznajomego na przyjęciu z wyciągniętą ręką i błyszczącym uśmiechem.

Ale wiem, czy chcę osiągnąć w życiu pewne cele… Jeśli chcę udzielać dobrych wywiadów w miarę rozwoju mojej kariery aktorskiej i głosowej… jeśli mam nadzieję się przedstawić i poznać każdego mężczyznę, który będzie miłością mojego życia… jeśli chcę, aby Forum OYW działało dobrze i zyskało wiele potężnych kontaktów…

I mieć być gotowym na kontakty towarzyskie - zaniechać lęku społecznego.

Lęk społeczny ≠ Nerwowy

Słyszę tych, którzy to czytają, którzy być może nigdy nie cierpieli z powodu społecznego niepokoju, myśląc: „B, zrelaksuj się. Wszyscy denerwujemy się przed nowymi ludźmi. Po prostu musisz to wciągnąć i robić to, aż stanie się to nawykowe. Poczujesz się o wiele lepiej, gdy to zrobisz. Więc zrób to."

I powtarzam - zrobię to. Aby dostać się tam, gdzie chcę być w życiu, muszę.

Ale westchnienie ulgi i entuzjazm w sposób, w jaki pewnie się ode mnie czuję, gdy przekroczę ten most, nie zawsze się pojawi. Jeśli tak, to nie zawsze z powodów, o których myślisz.

Pojawią się drżące ręce, chęć ukrycia się i wykrzykiwania stresu, a także konieczność otaczania się rzeczami, które nigdy nie chciałyby widzieć mnie przestraszonej lub zranionej. Szkoda, że ​​z pewnością powiedziałem najgłupsze rzeczy na świecie i nie tylko jestem lekceważony, ale prawdopodobnie nudny, zaleje mnie w najbardziej nieodpowiednich momentach.

I to będzie się powtarzać za każdym razem, gdy to zrobię.

To głównie nielogiczne myśli, tak. Ale to nie zatrzymuje bardzo rzeczywistej, fizjologicznej reakcji. Powtarzanie po prostu sprawia, że ​​następstwa są łatwiejsze do przewidzenia i przygotowania.

Na tym polega różnica między lękiem społecznym a nerwowością. Przynajmniej dla mnie.

Czego chcą ludzie z problemami społecznymi

Osoba, która nigdy nie cierpiała na fobię społeczną, nie może zrozumieć, jak bardzo osoba, która tak bardzo chce nie tylko wyrazić siebie, ale także wyrazić siebie i ciesz się doświadczeniem ekspresji. Chcą opowiedzieć swój ulubiony żart i patrzeć, jak publiczność wybucha jasnym, godnym podziwu śmiechem, gdy patrzą na nie z szacunkiem.

Chcą się z kimś nie zgodzić i nie oczekują, że świat spadnie im na głowy.

Chcą komuś powiedzieć: „Cześć, jestem B” i wyciągają rękę - i szczęśliwie oczekują wesołej odpowiedzi: „Cześć B!”

Chcą chodzić w tłumie i nie chcą, aby tłum przytłoczył ich wszystkie pory.

Bliskość.

Ciepło ciała.

Rozmowa ze wszystkich stron.

Szuranie donikąd.

Wyraz twarzy wszystkich. Niecierpliwi. Wściekli. Wyczerpani.

Niespokojni.

Chcą chwili, w której nie myślą o niepokoju społecznym.

Przeciwstawianie się lękowi społecznemu

Dla mnie mam dwie chwile, kiedy lęk społeczny to odległa myśl.

Jeden jest, kiedy jestem pisanie.

Drugi to kiedy występuję.

Kiedyś współpracownik i inny introwertyk spojrzał na mnie, kiedy pokazałem mu mój ostatni występ głosowy na żywo w audycji radiowej Historie Blood Crow. „Więc nie miałeś problemu z występowaniem przed tymi wszystkimi ludźmi?” powiedział.

Pomyślałem o tym przez chwilę. "Nie, nie bardzo."

On sam zatrzymał się, aby zastanowić się nad moją odpowiedzią. W końcu spojrzał mi szczerze w oczy i zapytał: „Co sprawia, że ​​występowanie nie wpływa na twój niepokój, w przeciwieństwie do bycia na imprezie?”

Dobre pytanie.

Moja odpowiedź: jestem w stanie ukryć przed tłumem niektóre z moich słabszych natur. Jednocześnie oddaję całą esencję mojej duszy, aby zaoferować wysokiej jakości prezentację, przez co pozostaję o wiele bardziej wrażliwa niż kiedykolwiek na przyjęciu, rozpoczynając rozmowę z „Cześć”.

Jeśli mój występ jest do niczego, tłum mi powie. Jeśli mnie lubią, powiedzą mi. Ale natychmiast będę wiedział, na czym stoję. To znowu słodka prostota dzieciństwa.

Czuję się silniejszy, kiedy nie mówię - przynajmniej wtedy, gdy nie mówię w sensie konwersacyjnym. Och, z radością poprowadzę dogłębną, duchową rozmowę z osobą jeden na jednego (to jest introwertyk we mnie). Jeśli jednak chcę przedstawić moje prawdziwe ja grupie ludzi, zobaczą to o wiele szybciej i pełniej, jeśli będzie to ustawienie wykonawca vs. publiczność.

Występ. Moje pisma. Muzyka i sztuka. Kontakt wzrokowy. Dotknąć. Obecność. 

Rzadka i nieuchwytna wygodna cisza.

To są komunikaty, które cenię.

Słynne powiedzenie to mówi wiesz, że spotkałeś prawdziwego przyjaciela, kiedy możesz usiąść z nim w wygodnej ciszy. Tego właśnie szukam w ludziach, którzy pozostaną w moim życiu przez wiele sezonów.

Ponieważ w dniach, w których mój lęk społeczny zaostrza się i dotyka nawet ich, prawie tego nie zauważą.

Bo ja już ich „przywitałem” na swój sposób. I „powitali” mnie.

W tym życiu Tag możemy razem zagrać w resztę gry.